| Rurzyca (Trzebieszki- Krępsko) |
|
|
Dwie opcje spływu:
9.00 Z parkingu trzeba przejść ok. 50 metrów w kierunku na restaurację, i skręcić w prawo kamienistą drogą prowadzącą lekkim spadkiem w dół. Na jej końcu jest miejsce na zawrócenie autem, ale nie wjeżdżajcie tam, bo zazwyczaj jest to zatoczka dla aut które przewożą kajaki. Kilkunastometrowa wąska ścieżka, ukryta pośród drzew prowadzi w dół do rzeki do miejsca na szlaku oznaczonego jako start "0 km". Można stąd płynąć pod prąd do jeziora Krępsko Długie i Małe. Amatorzy powinni tutaj poćwiczyć sterowanie kajakiem. My płyniemy z prądem więc przepływamy pod drewnianą kładką, a po kilkunastu metrach wąskim korytem wpływamy pod szosę. Uważajcie na wiosła i wystające z wody kamienie, wszystko to skutecznie utrudnia pierwsze metry spływu. Potem jest już ok. rzeka wije się w leśnej głuszy i po 400 metrach wpływa do pierwszego jeziora- Trzebieszki.
9.15 Warto już na samym początku jeziora zatrzymać się i przyjrzeć temu akwenowi. Wszystkie jeziora na trasie wyglądają podobnie- ukształtowane przez morenę, wąskie, długie, ze stromo schodzącymi do tafli wody brzegami. Pamiętajmy, że wiatr potrafi utworzyć na jeziorach całkiem dużą falę i przestrzegam przed nią, my płyniemy zazwyczaj z wiatrem więc fala (jeśli jest) pomoże nam. Płyniemy lewym brzegiem, ponieważ jezioro "skręca" lekko na północ. Dla bezpieczeństwa unikajcie przepływania przez środek jezior w dni wietrzne. Na spływie z gupą przyjaciół właśnie w taki wietrzny dzień w 2003 roku, wiatr zepchnął nas w trzciny. Do brzegu był spory kawałek, zanurzenie kajaka było duże, a fala zepchnęła kajak i ustawiła go bokiem do siebie.Trzcina zatrzymywała kajak z drugiej strony, trudno było stamtąd wypłynąć, udało się bez wywrotki, ale może się nie udać..;). Wiatr wieje tutaj zazwyczaj w plecy.
9.40 Po wypłynięciu z jez. Trzebieszki przepływamy przez ok. 500 metrowy odcinek Rurzycy. Jest ona tutaj płytka i prawie w każdym miejscu można wyjść z kajaka do wody. Nie sięga powyżej kolan.
9.55 I mamy do przepłynięcia 2,5 km ;), spokojnie i bez pośpiechu...
10.40 Przepływamy przez trzciny, pod kładką, potem jeszcze z 200 metrów i jesteśmy na kolejnym jeziorze...
11.00 Za drugim zakrętem na lewym brzegu tego akwenu stoi Kamień Papieski upamiętniający spływ w którym uczestniczył nasz św. pamięci Papież w lipcu 1978 roku (jeszcze jako kardynał). Wrażenie robi krzyż "z wioseł". By nie ominąć tego miejsca pamiętajmy by trzecie jezioro (od startu w Trzebieszkach) przebywać lewą stroną. Miejsce to jest oznaczone tablicą, którą widać z wody. Charakterystyczna jest pochylona ku wodzie sosna (na zdjęciu poniżej). W przypadku gdy widzimy przed sobą pomost znaczy to, że jesteśmy przed stanicą Wrzosy, a kamień minęliśmy, musimy się cofnąć z 200 metrów za pierwszy zakręt jeziora.
11.30 Zawsze się tutaj zatrzymujemy, spływając Rurzycą trzeba tutaj poprostu być, inaczej się nie da..;).
11.50 Jeszcze jeden zakręt i przy końcu jeziora dopływamy do Stanicy Wrzosy na prawym brzegu. Tutaj jest kąpielisko z pomostem (niestrzeżone) i i właściwie najciekawsze miejsce do noclegu (w spływie 2 dniowym). Jest WC, umywalki, i zadaszenie z kominkiem. W sezonie sporo tutaj ludzi, a nocą bywa i kilkadziesiąt kajaków. Zatrzymujemy się tutaj na dłuższy postój.
12.20 Zaraz za stanicą wpływamy z jeziora do Rurzycy. Przepływamy pod kładką i omijamy do niedawna przenoskę prawą stroną. Po obu stronach rzeki otaczają nas lasy Nadleśnictwa Płytnica. Nurt jest spokojny, woda bardzo czysta, warto się tutaj wykąpać. Zdarzają się miejsca, gdzie na zakrętach, po ich zewnętrznej stronie rzeka jest głęboka nawet na 2 metry. Pamiętajmy, że jesteśmy już w rezerwacie "Dolina Rurzycy".
13.00 Jezioro to wygląda już zupełnie inaczej niż te które wcześniej przepływaliśmy. Nie ma tu stromych brzegów. Kierujemy się dokladnie na przeciwległy brzeg. Pokonanie jeziora zajęło nam 15 minut. Za jeziorem Dąb rzeka płynie leniwie, można podziwiać piękno przyrody. Pamietajmy, że tzw. lilie wodne czyli grążel biały jest pod ochroną i nie wolno go zrywać. Właściwy brzeg po obu stronach dwukrotnie się oddali, być może kiedyś były to dwa jeziora. Na końcu drugiego "rozszerzenia" widać w oddali wiadukt kolejowy.
13.40 Między pierwszym a drugim "rozszerzeniem" mostek łączy przedzielony rzeką suchy bór sosnowy.
14.40 Jest to bardzo fajne miejsce na zdjęcie, mamy takie w galerii. Wiadukt przypomina "Stańczyki". Jak na swój wiek jest w bardzo dobrym stanie. Można wejść na górę i zrobic zdjęcia, przebiega tam droga. Nurt za wiaduktem dość przyspiesza, koryto rzeki trochę się zwęża i jest znacznie głębiej.
14.45 Przepływamy pod wiaduktem linii kolejowej Piła- Szczecinek. To znak, że przed nami ostatnia godzina wiosłowania do Krępska.
15.45 Na prawym brzegu, zauważamy zabudowania, więc jesteśmy już w Krępsku. Zorientujecie się po przenosce na wysokości starej lemieszarni (pstrągarnia) i kołkach na wodzie odgradzających prawy brzeg. Więc przenosimy kajaki lewym brzegiem, przepływamy kilkadziesiąt metrów, potem pod kładką i znowu przenoska (lewą stroną kilkanaście metrów stromym zejściem w dół). Potem przeprowadziamy kajaki kilka metrów, ponieważ w wodzie jest sporo kamieni i wsiadamy w miejscu, gdzie spiętrzenie wody z młyna łączy się z właściwym korytem rzeki. Kilkadziesiąt metrów dalej mamy most drogowy. Tutaj kończymy spływ. W przypadku gdy chcemy płynąć dalej należy przebyć most drogowy prawą stroną, ok 100 metrów za mostem wody Rurzycy zasilają Gwdę. |







































